Przejdź do głównej zawartości

Dwie lewe ręce czyli o konsekwencji w chaosie

Pamiętam, że kiedyś potrafiłam spalić wodę na herbatę i nie potrafiłam nawet podgrzać jedzenia. Skąd się to brało? Z pewnością z chaosu jaki panował w moim życiu. Dlaczego napisałam "panował" bo to już czas przeszły połowiczny. Pewnie nie ma takiego czasu, ale dla mnie nie wszystko  jest jasne.
Przez ostatnie 3 lata chciałam się zorganizować. Zorganizować, planować i mniej broić. Nie rozlewać, nie tłuc i nie psuć. Dla mnie dużym osiągnięciem jest to, że się już w pewnym sensie zorganizowalam. Coraz mniej rzeczy odkładam na ostatnią chwilę. Pracę wykonuję konsekwetnie. Wszystko staram robić na 200%. Wiadomo życie niejednokrotnie nas zaskakuję, ale trzeba się wziąć w garść i zrobić to co trzeba. Złapałam się na tym już nie raz. Kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie to, że wstane wcześniej tylko po to by przyrządzić sobie śniadanie.. ba! Czasem jedzenie na cały dzień. Zaczęłam od prostych rzeczy. Naleśniki (pierwsze były tak okropne, że przyklejały się do talerza) omlety, ciasta proste (Czyt. Muffiny z paczki). Ofiarowalam cale swoje serce kuchni. Dlaczego? Zaczęłam racjonalnie się odżywiać. Brakowało mi niektórych potraw z których musiałam zrezygnować, ale nie to jest najważniejsze. Zmagalam się z wieloma przepisami. Dodawałam, miksowałam i nie wychodziło mi nic. Wtedy zaczęłam robić wszystko po swojemu. Miałam schemat. Metodami prób i błędów dochodziłam do swojego małego sukcesu.  Szukałam smaków. Zamienników i dzisiaj dla niektórych z Was jestem "gastroinspiracją" bardzo mnie to cieszy. Codzienne wkładam wiele serca w to co robię i chociaż czasem moja przyjaciółka patrzy ze zdziwieniem jak susze włosy, pije kawę, podgrzewam obiad i prasuję koszulę to musicie wiedzieć, że to jest mój chaos. Ja się w nim odnajduję. Więc nie musisz być perfekcyjna, żebyś była idealna. Kropka!

Komentarze

  1. A mnie nadal trudno wstać wcześniej by zrobić sobie jedzenie, dlatego to, co mogę, robię najczęściej dzień wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Myślałam, że MUSZĘ, a okazało się, że CHCĘ

Pamiętacie post o dwóch lewych rękach?
W strefie kuchni jestem prawie jak mistrz (make my so proud)
Kombinuje, szukam smaków. Jestem aktywna (oczywiście jako kucharz) Kocham gotować lecz i tak się zatraciłam. To nic innego jak lenistwo. Nie, nie chce mi się zjeść teraz, nie chce mi się iść po chleb. Nie, wolę iść zapalić niż zjeść obiad w pracy.
Nie, nie będę szła do sklepu bo kolejka. Demyt. Nawet nie wiem kiedy zrobiłam się taka leniwa.
Na jednym z blogów przeczytałam : do wakacji 10 tygodni. Zdrowo można schudnąć 1 kg tygodniowo.
Pomyślałam, że akurat 10 kg to tyle ile muszę z siebie zrzucić.
To mnie tknęło. Jakbym pękła w środku na pół. Od tamtych wakacji myślałam tylko : MUSZĘ, a całkowicie zapomniałam o tym, że CHCĘ. Dlaczego waga wróciła? Może o tym innym razem. Teraz najważniejszy jest cel.Siedzę i przeglądam...
Siedzę i przeglądam, oglądam zdjęcia i patrzę jak ludzie, którzy twierdzili, że jestem ich inspiracją, nadzieją wyglądają jak milion dolarów! Zmieniają się. Udało …

Przystanek Dieta

Nieużywana wiedza rdzewieje - mówią. Człowiek zapomina czy zwyczajnie wypiera wiedzę z głowy.
Znacie to?
- ostatni raz zjem ciastko i od jutra dieta!
Ha! Ja też tak mówię i wiecie co? Sama w to wierzę. Wierzę w to, że jutro pójdę pobiegać, pojutrze zrobię brzuszki, a w lutym.. słuchajcie! W lutym pójdę na siłownie. Teraz pomyślmy dlaczego się tak dzieje? Przeczytałam tysiąc, a nawet tysiąc dwieście artykułów czy felietonów o motywacji, ba! Sama napisałam kilka!
I znam kogoś kto jest dla mnie motywatorem. Znam tą osobę lepiej niż kogokolwiek innego. Tylko czasami nie mam lustra, żeby się przejrzeć. Najlepsza motywacja niech będą Nasze działania. Niech walnie piorun!
Aaa! Bądźmy dla siebie dobre! Skąd brać siłę gdy brakuje "powera" ? Do jasnej cholery! Nie mam pojęcia skąd. Nie wiem skąd więc biorę ją od siebie. Nie zawsze dostaje złoty medal, ale zawsze stoję na podium.
Stoję na podium wtedy gdy rano wstaje i gotuje owsiankę, wtedy gdy w sklepie czytam skład produktu, gdy…

Nie potrafię robić zakupów

Nie potrafię planować zakupów. Zawsze, ale to zawsze do jasnej cholery wydaje się, że wszystko już mam. Jednak gdy wracam do domu uśmiech schodzi mi z twarzy bo brakuje mi tego, owego i jeszcze zapomniałam pieprzu! Pieprzyć to! Lista zakupów też nie wchodzi w grę bo nawet gdy ją stworzę to coś zawsze z nią (lub ze mną) jest nie tak. No więc tak... jak wiecie w mojej diecie (rym) skupiam się głównie na tym by jeść zdrowo, regularnie i przede wszystkim RÓŻNORODNIE. No ale jak jadać różnorodnie jak w lodówce sama sałata i jajka i musztarda? Nawet największy kucharz magik miałby problem, więc co ja robię? Wracam do sklepu po raz 3 i kupuje to czego zapomniałam i biorę jeszcze kilka  innych rzeczy. Więc tak w lodówce mam już jajka, sałatę musztardę, kukurydzę, szczypiorek, czerwoną cebulę i twarożek. No to zabieram się do roboty i nagle nachodzi mnie myśl : twarożek? Bez chlebka? Tak! Tak jest na prawdę! Ale dobrze, że poszłam po chleb bo potrzebowałam jeszcze wody [aplauz]
Tracę czas, pi…